Slimital to kapsułki, które wypróbowałem w momencie, gdy po długim siedzeniu w pracy starałem się wrócić do regularnego trybu i trochę zredukować wagę. Najbardziej oczekiwałem, że pomogą mi opanować wieczorne zachcianki na słodycze.
W opakowaniu było dwadzieścia kapsułek w czarnej butelce z czerwono-pomarańczowym motywem płomieni. Na opakowaniu zwróciłem uwagę na naturalny skład i wsparcie aktywnego spalania, ale podchodziłem do tego z rezerwą. Nie spodziewałem się, że kapsułki same rozwiążą problem z jedzeniem, ruchem ani snem.
Jak je brałem
Trzymałem się prostego schematu: jedną kapsułkę rano po śniadaniu i popijałem dużą szklanką wody. Brałem je przez sześć tygodni bez przerwy. Pierwsze dwa dni kładłem kapsułkę obok kubka z kawą, żeby o niej nie zapomnieć, ale raz przez przypadek popiłem ją kawą i nie było mi z tym przyjemnie.
W ten dzień miałem około godziny suchość w ustach i lekko podrażniony żołądek. Później zauważyłem, że lepiej mi pasowały po jedzeniu, najlepiej z jogurtem, jajkami lub owsianką. Na pusty żołądek ich nie brałem. Raz spróbowałem przed poranną podróżą i czułem nieprzyjemne burczenie w brzuchu, chociaż nie było to wyraźnie bolesne.
Do tego dostosowałem kilka zwykłych rzeczy. W dni robocze chodziłem po obiedzie przez około pół godziny szybciej, a wieczorem przestałem zabierać słodycze do telewizji. Jedzenie tylko zapisywałem w notatkach w telefonie, żeby zobaczyć, ile drobnych rzeczy zjadłem w ciągu dnia.
Co zauważyłem u siebie
W pierwszym tygodniu prawie nic się nie wydarzyło. Nie miałem więcej energii, waga się nie zmieniła, a wieczorna ochota na słodycze pozostała taka sama. Ten okres trochę mnie frustrował, ponieważ miałem tendencję do oczekiwania widocznego rezultatu od razu.
W drugim tygodniu zauważyłem głównie to, że po śniadaniu rzadziej myślałem o kolejnym posiłku. Nie był to uczucie sytości na całe przedpołudnie. Raczej lepiej trzymałem się swojego planu i nie wstawałem od pracy automatycznie po ciastko. Nie wiem dokładnie, ile z tego było zasługą Slimitalu, a ile tym, że pilnowałem swojego trybu.
W okolicach trzeciego tygodnia łatwiej było mi odmówić wieczornego podjadania. Nadal zjadałem coś słodkiego, gdy miałem ochotę, ale zazwyczaj wystarczała mi mała porcja. Kiedyś bez zastanowienia zjadałem całe opakowanie ciastek. Teraz często zamykałem je po trzech lub czterech sztukach.
Po sześciu tygodniach moja waga spadła o nieco ponad kilogram. Nie traktuję tego jako dowód, że to kapsułki były za tym odpowiedzialne. Jadłem rozsądniej i więcej chodziłem, więc wynik był raczej efektem całego trybu. Slimital może pomógł mi utrzymać początek, ale nie poczułem żadnego wyraźnego przypływu energii ani szybkiego spalania.
Co mi przeszkadzało
- Od czasu do czasu po porannej kapsułce wracała mi suchość w ustach.
- Dwa razy miałem lekko wrażliwy żołądek, gdy śniadanie było zbyt małe.
- Po popiciu kawą nie czułem się dobrze.
- Butelka z dwudziestoma kapsułkami nie wytrzymała długo, jeśli ktoś trzymał codzienną rutynę.
- Chciałbym mieć jaśniejszy przegląd wszystkich składników i ich ilości.
Slimital poleciłbym raczej komuś, kto już chce coś zmienić i szuka drobnej pomocy w regularności. Może pasować osobie, której szkodzą głównie wieczorne podjadanie i nieregularne jedzenie. Nie spodziewałbym się po nim zastąpienia ruchu ani rozwiązania długoterminowego objadania się ze stresu.
Unikałbym go, jeśli ktoś oczekuje szybkiej utraty kilogramów bez zmiany diety. Byłbym także ostrożny przy przyjmowaniu leków, wrażliwym żołądku lub innych problemach zdrowotnych. W takiej sytuacji przeszedłbym skład z lekarzem lub farmaceutą.
Kupiłbym Slimital ponownie tylko wtedy, gdybym miał znowu dobrze ustawiony tryb i jednocześnie zweryfikował pełny skład. Dla mnie był to raczej pomocnik w dyscyplinie niż coś, co samo wykonałoby pracę za mnie.