Femmax to zestaw dilatorów i trenerów dopochwowych w czterech stopniowanych rozmiarach, a ja spróbowałam go, ponieważ penetracja zaczęła sprawiać ból, a ja czułam napięcie jeszcze przed rozpoczęciem. Chciałam tylko jednego: chciałam, aby seks i badania wewnętrzne znów były do zniesienia.
Zestaw, którego używałam, był w małej torbie, co ułatwiało jego przechowywanie. Mój był różowy, składał się z elementów na gwint i był wykonany z twardego plastiku medycznego, a nie z miękkiego silikonu. Używałam lubrykantów na bazie wody, ręcznika i cichego podcastu, aby przestać nadmiernie myśleć o całej sytuacji. Moja rutyna była prosta. Starałam się ćwiczyć pięć wieczorów w tygodniu przez około osiem tygodni, zazwyczaj po prysznicu, gdy czułam się cieplej i mniej nerwowo. W dni pośpieszne spędzałam około dziesięciu minut. W spokojniejsze dni wydłużałam to do dwudziestu.
Jak właściwie to stosowałam
Zaczęłam od najmniejszego dilatora i trzymałam się go przez tydzień. Wkładałam go powoli, a potem po prostu trzymałam w miejscu, podczas gdy ćwiczyłam relaksację. Nie próbowałam niczego na siłę i nie traktowałam tego jak występu. Niskie oddychanie i rozluźnienie szczęki miały większe znaczenie, niż się spodziewałam. Ta część brzmi dziwnie, ale naprawdę pomogła mojemu dnie miednicy przestać tak mocno się opierać.
Pierwszy tydzień nie zmienił wiele poza sesjami. Czułam się trochę obolała następnego ranka, tak jak mięsień po pracy. Raz poczułam lekkie pieczenie przez około godzinę, co okazało się wynikiem niewystarczającej ilości lubrykantów. Po tym byłam bardziej rygorystyczna w tej kwestii. Myłam każdy element ciepłą, mydlaną wodą zaraz po użyciu, ponieważ odkładanie tego zadania na później sprawiało, że mniej chętnie trzymałam się rutyny.
Co się zmieniło dla mnie
Pod koniec drugiego tygodnia zauważyłam małą, ale rzeczywistą zmianę. Przestałam wstrzymywać oddech podczas wkładania i mogłam utrzymać najmniejszy rozmiar przez dziesięć minut bez paniki, by przerwać. To nie było dramatyczne, ale czułam, że to postęp, któremu mogłam zaufać.
Przejście do drugiego rozmiaru było pierwszą prawdziwą przeszkodą. W trzecim tygodniu musiałam dwa razy się wycofać, ponieważ moje ciało się napięło, a ja poczułam ostry ból przy wejściu. Kiedy przez to przeszłam, żałowałam tego, więc zmieniłam podejście. Używałam najmniejszego rozmiaru przez kilka minut, a potem przechodziłam do drugiego na minutę lub dwie, a potem przerywałam. Po kilku sesjach to wystarczyło, aby moje ciało to zaakceptowało. Do czwartego tygodnia mogłam używać drugiego rozmiaru przez dziesięć do piętnastu minut i już nie czułam się tak napięta po.
Pierwsza zmiana, którą zauważyłam w prawdziwym życiu, miała miejsce około piątego tygodnia. Seks nie stał się nagle bezbolesny, ale lęk przed nim zmniejszył się. Już nie miałam tego natychmiastowego, ochronnego skurczu, gdy coś się zbliżało. Wewnętrzna suchość również wydawała się mniej intensywna. Myślę, że to było częściowo wynikiem prawidłowego używania lubrykantów, a częściowo z mniejszego napięcia, ponieważ wszystko wydawało się mniej podrażnione. Nadal musiałam zaczynać powoli i długo się rozgrzewać, ale przestałam tak bardzo się wzdrygać, co miało dla mnie znaczenie.
Do szóstego tygodnia zaczęłam używać trzeciego rozmiaru. Ten etap był znów wolniejszy, a ja mogłam zauważyć, kiedy byłam zmęczona lub zestresowana, ponieważ w te dni wydawało się to niemożliwe. Trzymałam to delikatnie i traktowałam jak fizjoterapię, a nie test. Nigdy nie udało mi się komfortowo przejść do największego rozmiaru podczas moich ośmiu tygodni, i nie mam z tym problemu. Moim celem było osiągnięcie komfortu w rzeczywistych sytuacjach, a nie przechodzenie przez każdy rozmiar za pierwszym razem, i już widziałam postęp tam, gdzie to miało znaczenie.
Co mi się podobało i co mnie denerwowało
- Projekt na gwint ułatwiał przechowywanie, ale czułam szew, gdy nie użyłam wystarczającej ilości lubrykantów.
- Plastik pozostawał zimny, chyba że właśnie wzięłam prysznic, więc najpierw musiałam go ogrzać w dłoniach.
- Jeśli za mocno naciskałam w zły dzień, później odczuwałam tępy ból w miednicy.
- Rutyna wymagała mentalnej energii, a gdy pomijałam sesje, postęp zwalniał.
Chcę również jasno określić, co Femmax nie zrobił dla mnie. Nie sprawił, że natychmiast się podnieciłam. Nie rozwiązał problemów z lękiem ani komunikacją w związku. Nie wpłynął na objawy hormonalne. Kiedy byłam naprawdę sucha lub podrażniona, sesje mogły wydawać się drapiące, dopóki nie uporządkowałam podstaw i nie zwolniłam. Jeśli ktoś oczekuje szybkiego efektu przed i po, to prawdopodobnie go to sfrustruje.
Dla mnie, pasował do rodzaju problemu, w którym napięcie, strach przed bólem, waginismus, dyspareunia, atrofia pochwy, dyskomfort poporodowy lub rehabilitacja po radioterapii miednicy lub operacji ginekologicznej są częścią obrazu. Czułam, że to strukturalne narzędzie, które mogłam stosować samodzielnie, i rozumiem, dlaczego taki zestaw jest używany w warunkach klinicznych. Mój zestaw zawierał instrukcje, które czytałam więcej niż raz, gdy utknęłam w martwym punkcie. Ta struktura pomogła.
Unikałabym tego, gdybym miała niewyjaśnione krwawienie, objawy ostrej infekcji lub ból, który wydawał się niewłaściwy, a nie tylko napięty. Zastanowiłabym się również dwa razy, gdybym wiedziała, że nie będę w stanie utrzymać rutyny, ponieważ nieużywany zestaw może stać się kolejnym źródłem winy. Jeśli ktoś ma historię traumy, wciąż uważam, że może być to przydatne, ale chciałabym dodatkowego wsparcia, ponieważ robienie tego samodzielnie może wywołać uczucia, których się nie spodziewasz.
Traktowałam Femmax jak urządzenie medyczne, a nie zabawkę do wellness, i podobało mi się, że zestaw wydawał się solidny i praktyczny. Po około dwóch miesiącach pomógł mi przekształcić dyskomfort w coś znacznie bliższego neutralności. Wymagał cierpliwości, lubrykantów i gotowości do działania powoli. Kupiłabym go ponownie, ponieważ spełnił moje potrzeby, gdy używałam go regularnie.