Ostefrin to żel do wmasowywania w obciążone i bolesne stawy. Sięgnąłem po niego z powodu sztywnego prawego kolana po dłuższych spacerach i pracy przy komputerze, ponieważ chciałem przede wszystkim lepiej radzić sobie ze schodami wieczorem.
Żel stosowałem przez sześć tygodni. Trzymałem się wskazówki z opakowania i nakładałem małą ilość na bolesny staw trzy razy dziennie, zawsze wmasowując go do wchłonięcia. Rano stosowałem go po prysznicu, drugi raz po obiedzie, a ostatni wieczorem, gdy już wiedziałem, że nigdzie nie muszę iść. Ilość była mała, mniej więcej pasek długości ostatniego członu kciuka.
Pierwszego dnia popełniłem błąd i ubrałem spodnie prawie zaraz po nałożeniu. Materiał trochę przykleił mi się do skóry i nie było to przyjemne. Potem czekałem przynajmniej pięć minut, aż żel wyschnie, i działało to lepiej. Łatwo się rozprowadzał, ale po nałożeniu przez chwilę pozostawał lekko śliski film. Zapach był ziołowy i trochę oleisty. Nie był intensywny, tylko wieczorem czułem go na rękach, jeśli ich od razu nie umyłem.
Pierwszy tydzień w kolanie nie zmieniło się prawie nic. Po nałożeniu czułem lekkie chłodzenie, które trwało około kwadransa, ale nie odczuwałem tego jako ulgę od samego problemu. Podczas siedzenia kolano i tak sztywniało, a przy szybkim wstawaniu musiałem je najpierw ostrożnie rozciągnąć. W drugim tygodniu zacząłem dostrzegać małą różnicę, głównie wieczorem. Po dłuższym chodzeniu kolano nie bolało mniej za każdym razem, ale ból nie był tak ostry przy pierwszych kilku krokach w domu. Czasami łapałem się na tym, że schody pokonywałem w bardziej naturalny sposób. Innym razem w ogóle nie myślałem o żelu.
Co się u mnie zmieniło
W okolicach trzeciego tygodnia miałem wrażenie, że kolano przy normalnym obciążeniu jest nieco bardziej elastyczne. Chrobotanie przy przysiadzie nie zniknęło, a staw nie zaczął zachowywać się jak nowy. Mniej odkładałem jednak codzienne sprawy, takie jak wyniesienie śmieci czy krótkie zakupy pieszo. To była dla mnie praktyczna zmiana.
Ulga nie przyszła od razu po każdym nałożeniu. U mnie chodziło raczej o stopniowe uczucie mniejszego napięcia, gdy regularnie stosowałem żel i jednocześnie nie obciążałem kolana bez potrzeby. Kiedy spędzałem długie godziny na nogach w weekend, następnego dnia ból wracał prawie w tej samej mierze co wcześniej. Ostefrin więc nie zlikwidował skutków obciążenia.
Pod koniec szóstego tygodnia stosowałem go już głównie wieczorem, ponieważ poranną dawkę czasami pomijałem i nie zauważyłem żadnej dramatycznej różnicy. Wieczorny masaż odpowiadał mi również sam w sobie. Człowiek na chwilę zwalnia, masuje okolice stawu i nie siedzi od razu dalej skulony przy biurku. Część efektu mogła być spokojnie również w tym nawyku.
Miałem też kilka rzeczy, które mnie denerwowały podczas stosowania:
- Po dwóch dniach częstego smarowania pojawiło mi się na skórze obok kolana lekkie zaczerwienienie i swędzenie.
- Żel nakładałem wtedy w mniejszej ilości i nie na podrażnione miejsce, po czym problem ustąpił.
- Kiedy nałożyłem go za dużo, długo się wchłaniał i zostawiał ślad na wewnętrznej stronie spodni.
- Na głębszy ból po większym wysiłku miał tylko ograniczony wpływ.
Skład nie był podany tak szczegółowo, jak bym oczekiwał. Opakowanie mówiło o olejach, ekstraktach i aktywnej mieszance kolagenowej, ale doceniłbym jasno wypisane substancje i ich ilości. Z tego powodu nie traktowałbym żelu jako zamiennika badania lub leczenia, jeśli chodziłoby o silny ból, wyraźny obrzęk, gorący staw lub problemy po urazie.
Moim zdaniem Ostefrin może mieć sens dla osób, które czasami mają sztywne lub przeciążone kolano, nadgarstek czy kostkę i szukają wsparcia w odpoczynku, lekkim ruchu i regularnym rozciąganiu. Przydał mi się bardziej na łagodne, powtarzające się dyskomforty niż na stan, gdy człowiek ledwo stąpa. Wykluczyłbym go przy uszkodzonej skórze, znanej wrażliwości na kosmetyki lub niewyjaśnionym obrzęku stawu. W takiej sytuacji rozwiązałbym przyczynę z ekspertem.
Kupiłbym go ponownie, gdyby wróciła mi podobna sztywność po dłuższym siedzeniu lub serii spacerów. Nie oczekiwałbym od niego regeneracji uszkodzonego stawu ani szybkiego rozwiązania długoterminowego problemu. Moje doświadczenie jest proste: Ostefrin nieco ulżył mi w wieczornej sztywności, ale działał tylko jako żel wspomagający, a nie jako rozwiązanie przyczyny bólu.