Wypróbowałem Trichomist Forte na rozproszone wypadanie włosów oraz na włosy, które łatwo łamały się w okolicach skroni. Dla mnie ważne było, aby widzieć mniej włosów na szczotce i w odpływie prysznica, nie komplikując porannej rutyny.
Produkt był dostarczany w formie sprayu do skóry głowy, a moja butelka miała 35 ml. Używałem go przez sześć tygodni, zazwyczaj rano, na suchą skórę głowy, przed stylizacją włosów. Robiłem przedziały palcami, aplikowałem po sześć psiknięć, szczególnie w okolicach skroni i na czubku głowy, a następnie delikatnie masowałem przez około minutę. To była prosta rutyna, ale na początku nie zawsze przyjemna.
Formuła zawiera wodę osmotyczną, D-pantenol, ekstrakt z rozmarynu, ekstrakt z kociego pazura i ekstrakt z aloesu. Pozostawiła mi delikatny roślinny zapach, z bardziej wyraźnym rozmarynem w pierwszych minutach. Nie przeszkadzał mi, ale nie był to zapach, który chciałbym, aby pozostał we włosach przez cały dzień. Po wyschnięciu ledwo go czułem.
Pierwsze dni nie przyniosły mi żadnej wyraźnej zmiany. W pierwszym tygodniu nadal widziałem sporo włosów na ręczniku i szczotce. Jednak skóra głowy czuła się bardziej komfortowo po aplikacji, bez uczucia napięcia, zwłaszcza po myciu. W dwa poranki poczułem lekkie mrowienie w okolicy czoła, prawdopodobnie dlatego, że roztwór zbliżył się za blisko krawędzi włosów. Uczucie szybko minęło po przetarciu tej okolicy wodą.
Najmniej podobał mi się sposób aplikacji. Czasami wydobywało się więcej produktu, niż się spodziewałem, a jeśli trzymałem butelkę za blisko, pozostawał mokry obszar, a włosy lekko przylegały do skóry głowy. Szybko nauczyłem się trzymać ją w odległości kilku centymetrów i aplikować na cieńsze przedziały. W ten sposób lepiej schły i nie miałem już tego lepkiego uczucia.
Kilka rzeczy, które pozostały mi w pamięci po użyciu:
- nie zatrzymał wypadania od razu;
- bardziej mi się podobało, gdy aplikowałem go mniej i dokładniej;
- nie naprawił suchych końcówek, ponieważ aplikuje się go na skórę głowy, a nie na długości;
- roślinny zapach znikał dość szybko po wyschnięciu.
Pod koniec drugiego tygodnia zauważyłem, że korzenie trudniej się przetłuszczały. Nie pozostawały czyste przez całe dni, ale wieczorem nie miałem już tego nieprzyjemnego połysku. Zmiana, która najbardziej mnie interesowała, pojawiła się dopiero w trzecim tygodniu, kiedy zauważyłem mniej włosów podczas mycia, a szczotka rano nie napełniała się tak szybko. Nie mogę powiedzieć, że wypadanie całkowicie się zatrzymało. Po prostu wydawało mi się, że jest bliżej mojego normalnego poziomu.
Po około miesiącu włosy u nasady wydawały się nieco bardziej ułożone i miały więcej elastyczności. W okolicach skroni zauważyłem kilka krótkich włosów, ale nie postawiłbym ręki na sercu, że były to tylko zasługi produktu, ponieważ w tym czasie lepiej spałem i bardziej dbałem o dietę. Dlatego pozostałem z wrażeniem skromnej poprawy, a nie spektakularnej.
Najbardziej przeszkadzało mi lekko lepkie uczucie, jeśli aplikowałem za dużo. Pewnego poranka przyspieszyłem rutynę i nałożyłem prawie podwójną ilość, a włosy wyglądały, jakbym użył słabego lakieru do włosów. Musiałem je umyć wcześniej, niż planowałem. Od tego czasu trzymam się sześciu psiknięć i pozwalam roztworowi wyschnąć przez kilka minut przed czesaniem.
Unikałbym go, gdybym miał podrażnioną skórę głowy, rany lub znane alergie na rośliny w składzie. Nie widziałbym go jako rozwiązania na nagłe wypadanie, obszary całkowicie pozbawione włosów lub problemy związane z intensywnym swędzeniem i stanem zapalnym. Na lekkie wypadanie, kruche włosy i suchą skórę głowy wydaje mi się bardziej odpowiedni. Jeśli problem jest uporczywy, również poczułem, że potrzebna jest konsultacja dermatologiczna, ponieważ spray sam nie wyjaśnia przyczyny.
Kupiłbym go ponownie, gdybym znów przeszedł przez okres lekkiego wypadania i miałbym cierpliwość, aby używać go konsekwentnie. Nie zdziałał cudów, ale skromnie zmniejszył wypadanie i sprawił, że skóra głowy była bardziej komfortowa. Dla mnie to było wystarczające, aby uznać go za użyteczny, ale nie jako produkt, który używałbym w nieskończoność, nie zwracając uwagi na przyczynę.