Helmiron to suplement diety w kapsułkach, który wypróbowałem z powodu uczucia ciężkości po jedzeniu i nieregularnego trawienia. Chciałem przede wszystkim, aby po jedzeniu poczuć ulgę i aby wieczorem nie męczył mnie tak bardzo wzdęty brzuch.
Na opakowaniu był opisany jako mieszanka ziołowa wspierająca trawienie i oczyszczanie organizmu. Zaintrygowała mnie kombinacja ekstraktów roślinnych z enzymem roślinnym, ale dokładny skład i ilość poszczególnych substancji nie były dla mnie łatwe do zweryfikowania. To był dla mnie pierwszy problem, ponieważ w przypadku produktu, który udaje rozwiązanie na „pasożyty”, oczekiwałem jaśniejszej etykiety.
Jak go stosowałem
Trzymałem się instrukcji i brałem dwie kapsułki z jedzeniem trzy razy dziennie, czyli na śniadanie, obiad i kolację. Kapsułki miały standardowy rozmiar i można je było połknąć bez problemu, gdy wypiłem do nich pełną szklankę wody. Kiedy spróbowałem raz tylko z kawą i kilkoma kęsami pieczywa, przez około pół godziny paliło mnie w żołądku.
Opakowanie miało tylko dwadzieścia kapsułek, więc przy sześciu kapsułkach dziennie nie wystarczyło mi nawet na cztery pełne dni. To mnie mocno ograniczało. Musiałem pilnować czasu w telefonie, inaczej łatwo bym zapomniał o dawkach, zwłaszcza w pracy podczas obiadu.
Co zauważyłem u siebie
W pierwszym tygodniu nie działo się nic istotnego. Nie czułem więcej energii, nie miałem mniejszego apetytu i nie doświadczyłem obiecanego uczucia oczyszczenia. Trawienie pozostało prawie takie samo jak wcześniej. Po trzech dniach zauważyłem, że po śniadaniu rzadziej sięgam po słodkie, ale nie potrafię powiedzieć, czy to zasługa kapsułek, czy tego, że zacząłem bardziej pilnować jedzenia.
W drugim tygodniu kontynuowałem w ten sam sposób. Wieczorem miałem nieco mniejsze uczucie pełnego brzucha, zwłaszcza po lżejszej kolacji. Kiedy zjadłem smażone jedzenie lub większą porcję, Helmiron nic w tym nie zmienił. To było dla mnie ważne odkrycie, ponieważ suplement nie zastąpi normalnej diety i nie rozwiąże problemów po ciężkim jedzeniu.
W okolicach trzeciego tygodnia moje trawienie ustabilizowało się nieco bardziej. Rano nie czułem się tak wzdęty, a wypróżnienia były regularniejsze. Poprawa była niewielka. Równocześnie piłem więcej wody i przez kilka tygodni ograniczyłem alkohol, więc byłbym niesprawiedliwy, gdybym wszystko przypisał tylko Helmironowi. Mimo to miałem wrażenie, że regularny rytm z kapsułkami pomógł mi utrzymać te nawyki.
Co mi przeszkadzało
- nazwa i opis wywołują wrażenie leczenia pasożytów, ale to suplement diety;
- skład nie był podany wystarczająco jasno, więc nie miałem do niego dużego zaufania;
- sześć kapsułek dziennie to dużo, a opakowanie szybko się kończy;
- po zażyciu na czczo czułem pieczenie w żołądku, a raz nawet lekką nudność;
- nie pomógł mi w ciężkości po tłustym jedzeniu ani w sporadycznym burczeniu w jelitach.
Nie zauważyłem bólu głowy, wysypki ani biegunki. Drugiego dnia stosowania miałem jednak w ustach dziwnie gorzki posmak, który zniknął po obiedzie. Nie było to dramatyczne, raczej irytujące. Przeszkadzało mi też, że dwie kapsułki przy obiedzie w pracy często połykałem w pośpiechu i bez odpowiedniej ilości wody.
Dla mnie Helmiron nadaje się bardziej dla osoby, która chce wypróbować ziołowy suplement jako część regularniejszego rytmu i nie oczekuje silnego efektu. Nie nadaje się dla kogoś, kto podejrzewa rzeczywistą infekcję pasożytniczą, silne bóle brzucha, krew w stolcu, niewytłumaczalną utratę wagi, gorączkę lub długotrwałą biegunkę. W takiej sytuacji nie próbowałbym domowego oczyszczenia i zająłbym się badaniami u lekarza.
Kupiłbym go ponownie tylko wtedy, gdyby producent jasno podał pełny skład, dawki substancji i długość zalecanej kuracji. Moje poprawy były niewielkie i nie potrafię szczerze powiedzieć, że to zasługa właśnie Helmironu. Jako suplement zasadniczo mi nie zaszkodził, ale od podobnych obietnic oczekiwałbym znacznie większej pewności.