Virilift to suplement diety w postaci kapsuł dla mężczyzn, który według opakowania ma wspierać zdrowie mężczyzn, energię i potencję. Wypróbowałem go, ponieważ przez kilka miesięcy irytowała mnie moja sprawność i motywacja w codziennym życiu. Moim celem była bardziej niezawodna erekcja, bez potrzeby sięgania po coś mocnego.
U mnie Virilift przyszedł w niebiesko-białej saszetce, przeznaczonej na miesiąc. Etykieta była w języku angielskim, co uznałem za dość niepraktyczne, ponieważ przy takim produkcie chciałem szybko sprawdzić, co dokładnie jest w środku i jak to działa. Na moim opakowaniu wymienione były L-cytrulina, L-arginina, ekstrakt z sosny morskiej, peruwiańska maca, ekstrakt z wierzby, cynk i żeń-szeń. Ważne było dla mnie również, że był reklamowany jako bez hormonów i bez kofeiny, ponieważ w ciągu dnia jestem wrażliwy na kofeinę i gorzej śpię.
Przyjmowałem Virilift jak kurację: rano jedną kapsułkę po śniadaniu i wieczorem jedną kapsułkę po kolacji. Czyli dwie dziennie. Łącznie stosowałem go przez osiem tygodni, ponieważ po czterech tygodniach coś zauważyłem, ale nie byłem pewien, czy to tylko dobra faza. W tym czasie nie rozpocząłem idealnej rutyny zdrowotnej, ale świadomie utrzymywałem dwie rzeczy: piłem wystarczająco dużo wody i nie brałem wieczornej kapsułki zbyt późno. Kiedy wieczorem za szybko po jedzeniu połykałem, czasami czułem to w żołądku.
Jedna mała rzecz z codzienności utkwiła mi w pamięci. Raz wziąłem wieczorną kapsułkę w samochodzie tylko z jednym łykiem wody. Potem przez około dziesięć minut miałem to suche uczucie, jakby kapsułka utknęła w gardle. Od tego czasu brałem ją tylko w domu z dużą szklanką wody. To brzmi banalnie, ale dla mnie miało znaczenie.
W pierwszym tygodniu prawie nic się u mnie nie działo. Obserwowałem siebie bardziej niż zwykle, a to łatwo można pomylić z działaniem. W dwa wieczory miałem lekkie uczucie ciepła w twarzy, mniej więcej jak po szybkim spacerze w zimnym powietrzu. Nie było to złe. Tylko nietypowe.
W drugim tygodniu zauważyłem rano nieco więcej energii. Żaden zastrzyk, raczej spokojniejszy start w dzień. Jednocześnie przez dwa dni miałem lekkie uczucie ucisku w głowie. Nie silne, ale na tyle irytujące, że częściej mrugałem i pocierałem czoło. U mnie było to wyraźnie związane z zbyt małą ilością płynów. Gdy tylko zacząłem pić więcej wody, to uczucie występowało rzadziej.
Od trzeciego tygodnia w sypialni stało się to bardziej namacalne. Erekcja nie pojawiała się nagle jak na zawołanie, ale łatwiej było ją utrzymać, szczególnie gdy byłem zmęczony. To był dla mnie pierwszy moment, w którym pomyślałem: Tak, coś się dzieje. Również spontaniczność była lepsza. Nie codziennie. Ale częściej niż wcześniej.
Prawie ważniejsze niż sama twardość było dla mnie zagadnienie psychiczne. Miałem mniej tego ciągłego wewnętrznego sprawdzania, czy to się uda, czy nie. Dzięki temu sytuacja stała się bardziej relaksująca, a to prawdopodobnie również mi pomogło. Virilift więc nie tylko fizycznie coś uruchomił, ale również przywrócił mi trochę pewności siebie. Tak to przynajmniej odczułem.
W okolicach czwartego do piątego tygodnia miałem podczas sportu nieco silniejsze uczucie krążenia, zwłaszcza w nogach. Biegam trochę i robię trening siłowy w domu, nic więcej. Po przysiadach czułem się szybciej gotowy na następny zestaw. Nie chcę z tego robić wielkiego wzrostu wydajności, ale pasowało to do wrażenia, że krążenie i mikrokrążenie mają być wspierane. Oczywiście nie mogłem tego zmierzyć.
Co Virilift nie zdołał osiągnąć: nie poprawił mojego snu. Jeśli źle spałem, pożądanie i nastrój następnego dnia były mimo to płaskie. Również w przypadku stresu nie było cudów. Gdy dzień był pełen, a moja głowa wciąż zajęta pracą, terminami i wiadomościami, moje ciało pozostawało napięte. Kapsułki tego po prostu nie zlikwidowały.
Nie było to dla mnie całkowicie wolne od skutków ubocznych. Punkty były małe, ale były:
- od czasu do czasu lekkie uciski w głowie, szczególnie gdy piłem za mało
- kilka razy lekkie uczucie mdłości w żołądku przy późnym lub pośpiesznym przyjmowaniu
- krótkotrwałe ciepło lub lekkie mrowienie w policzkach i uszach
- angielska etykieta na opakowaniu była dla mnie uciążliwa w codziennym życiu
Poleciłbym Virilift raczej mężczyznom, którzy szukają łagodnego wsparcia i są gotowi stosować go przez kilka tygodni jako kurację. U mnie pasowało to do zmęczenia, stresu i niepewności, więc do problemów, które nie pojawiły się znikąd, ale też nie były trwałe. Kto oczekuje wyraźnego efektu po trzech dniach, prawdopodobnie będzie rozczarowany. U mnie zajęło to około trzech tygodni, zanim naprawdę to wziąłem na poważnie.
Nie uważam, że jest to odpowiednie dla mężczyzn z ostrymi, silnymi lub już od dłuższego czasu stałymi problemami z erekcją. Dla mnie suplement diety byłby za mało. Byłbym również ostrożny, jeśli ktoś jest wrażliwy na żeń-szeń lub ma tendencję do bólów głowy. I nie łączyłbym go szaleńczo z innymi środkami wspomagającymi krążenie, tylko dlatego, że chce się szybciej więcej.
Ważne jest dla mnie jeszcze: Virilift nie jest zatwierdzonym lekiem i nie jest oceniany jak lek. Jeśli są jakieś choroby współistniejące lub regularne leki, zalecałbym wcześniejsze skonsultowanie się z lekarzem. Dla mnie osobiście była to jednak przydatna kuracja. Prawdopodobnie kupiłbym to ponownie, nie jako rozwiązanie na stałe i nie z oczekiwaniami cudu. Po ośmiu tygodniach moje podsumowanie było trzeźwo pozytywne: powolny start, wyraźne wsparcie od około trzeciego tygodnia, lepsza sprawność i mniej myślenia o tym, z kilkoma małymi irytującymi skutkami ubocznymi.