Wypróbowałem Rhino Gold Gel, ponieważ w stresujących dniach chciałem mieć wsparcie dla mojej erekcji. Chodziło mi przede wszystkim o to, aby mniej się stresować podczas seksu i znów poczuć się spokojniej.
Dla mnie produkt na początku nie był do końca jasny. Z jednej strony opisano go jako żel do stosowania zewnętrznego w tubce o pojemności 50 mililitrów, z drugiej strony pojawiła się także mowa o kapsułce przed seksem. Dlatego używałem go tylko zewnętrznie, tak jak pasowało mi do tubki i konsystencji.
Jak go używałem
Na jedną aplikację brałem około wielkości orzecha laskowego. To była dla mnie odpowiednia ilość, ponieważ żel szybko się nagrzewał i nie dało się go od razu całkowicie równomiernie rozprowadzić. Oszczędnie wmasowywałem go w zewnętrzną skórę, potem myłem ręce i zazwyczaj czekałem dziesięć do piętnastu minut. Bezpośrednio po nałożeniu skóra wydawała się wilgotna, później raczej gładka. Zapach był dla mnie najmniejszym czynnikiem zakłócającym, lekko słodkawy i trochę sztuczny.
Używałem Rhino Gold Gel przez sześć tygodni. W pierwszych dwóch tygodniach stosowałem go tylko wieczorami, kiedy mieliśmy czas. Później używałem go także w dni, kiedy byłem zmęczony lub miałem za sobą długi dzień pracy. Jako stała codzienna rutyna nie chciałbym go mieć. Był dla mnie zbyt uciążliwy, a nie chciałem mieć wrażenia, że bez żelu nie mogę być zrelaksowany.
Co zauważyłem
W pierwszym tygodniu prawie nie zauważyłem żadnej zmiany. Było uczucie ciepła i lekkie mrowienie, ale nie było erekcji w ciągu minuty, jak to reklamowano. To nie było dla mnie realistyczne. U mnie erekcja nie powstaje tylko przez nałożony żel, ale potrzebuje pożądania, spokoju i odpowiedniej sytuacji.
Od trzeciego tygodnia miałem wrażenie, że stał się dla mnie użyteczny w inny sposób. Byłem podczas seksu trochę mniej napięty, ponieważ nakładanie żelu stało się małym rytuałem. Ciepło w niektóre dni było przyjemne, zwłaszcza gdy wcześniej byłem spięty. Dzięki temu mogłem łatwiej skupić się na chwili. Moja erekcja wydawała się w dobrym nastroju nieco bardziej równomierna, ale nie mogę z całą pewnością powiedzieć, czy to zasługa żelu, czy tego, że mniej się obserwowałem.
Nie zauważyłem trwałego powiększenia. Moja wytrzymałość również nie wzrosła nagle dwukrotnie. Kiedy byłem wyczerpany, piłem alkohol lub myślałem jeszcze o pracy, Rhino Gold Gel nie był w stanie tego zrekompensować. Nie było to dla mnie środek, który mógłby zamienić zły wieczór w idealny.
Co mi przeszkadzało
- Uczucie ciepła było raz zbyt intensywne, po tym jak wziąłem trochę za dużo.
- Przez dwa dni skóra była krótko zaczerwieniona i lekko wrażliwa, następnego ranka to minęło.
- Żel mógł stać się lepki, gdy od razu po nałożeniu się ubrałem.
- Informacje dotyczące stosowania i składników nie były dla mnie wystarczająco jasne.
Zwłaszcza ostatni punkt pozostał dla mnie ważny. W kontekście Rhino Gold Gel wymienia się liście Damiany, Muira Puama, peruwiańską Macę i L-Arginin. Nie mogłem jednak jednoznacznie stwierdzić, czy i w jakiej ilości te substancje naprawdę znajdowały się w mojej tubce. W przypadku produktu do stref intymnych chciałbym widzieć takie informacje wyraźnie na opakowaniu.
Poleciłbym Rhino Gold Gel raczej mężczyznom, którzy nie mają pilnego problemu medycznego i chcą wypróbować zewnętrzny żel jako mały rytuał dodatkowy. Kto lubi ciepło na skórze, nie ma bardzo wrażliwej skóry i nie oczekuje cudów, mógłby z tego skorzystać. Dla kogoś, kto czuje się zablokowany podczas seksu głównie przez napięcie lub presję, taki rytuał poprzez relaksację i uwagę może być odczuwalny.
Nie używałbym go, gdy występują podrażnienia skóry, małe rany lub pieczenie w strefie intymnej. W przypadku utrzymujących się problemów z erekcją, bólu lub znanych chorób układu krążenia, ważniejsza byłaby dla mnie rozmowa z lekarzem niż żel o niejasnym składzie. Również kto oczekuje natychmiastowego i niezawodnego działania, może być rozczarowany.
Czy kupiłbym to ponownie? Może, ale tylko wtedy, gdy składniki i sposób użycia byłyby jaśniej opisane. Dla mnie Rhino Gold Gel był raczej rozgrzewającym żelem pielęgnacyjnym z małym efektem mentalnym niż prawdziwym rozwiązaniem problemów z erekcją.
Moje podsumowanie: przyjemny w małych ilościach, ale nie cudowny środek i dla mnie tylko z jaśniejszymi informacjami ponownie interesujący.