Pulsero spróbowałem jako suplement diety w kapsułkach dla mężczyzn, gdy w trudniejszym okresie czułem mniejszą chęć na intymność i wieczorem miałem mniej energii. Chciałem głównie sprawdzić, czy pomoże mi przywrócić naturalną chęć bez obietnic o szybkim cudzie.
Wziąłem dwa opakowania i przyjmowałem jedną kapsułkę dziennie po śniadaniu, przez łącznie dwadzieścia dni. Pierwszą kapsułkę połknąłem tylko z kawą i było mi trochę ciężko na żołądku, więc od drugiego dnia przeszedłem na przyjmowanie po normalnym posiłku, najczęściej po owsiance lub jajkach. Dzięki temu ten nieprzyjemny odczucie zniknęło.
Kapsułki nie były duże i łatwo je było połknąć. Po otwarciu blistra poczułem jednak lekko ziołowy zapach, który nie był dla mnie przyjemny. Przechowywałem opakowanie w szufladzie obok kubków, ponieważ w przeciwnym razie czasami zapominałem o dawce. Przy podobnym suplemencie regularność jest dla mnie ważniejsza niż cokolwiek innego.
Na opakowaniu widziałem cynk, ekstrakt z liścia żeń-szenia i ekstrakt z liścia damiany. Skład wydawał mi się prosty, bez długiej listy ziół, którym i tak bym nie rozumiał. Jednocześnie nie traktowałem tego jako pewność wyniku. U mnie i tak obowiązywało, że sen, ruch i stres miały większy wpływ na energię niż jedna kapsułka dziennie.
Co zauważyłem u siebie
W pierwszym tygodniu prawie nic się nie wydarzyło. Nie miałem więcej siły w pracy, nie pojawił się żaden nagły przypływ energii, a intymna strona również się nie zmieniła. Trochę mnie to rozczarowało, ponieważ oczekiwania były wyższe niż rzeczywistość.
Od dwunastego dnia zauważyłem, że wieczorem byłem mniej otępiały. Nie był to odczucie jak po mocnej kawie. Raczej po kolacji nie miałem takiej tendencji, aby od razu położyć się przed telewizorem i wyłączyć. W trzecim tygodniu wróciła mi nieco większa chęć na bliskość z partnerką i czułem się spokojniej. Różnica była mała, ale dla mnie dostrzegalna.
Nie powiedziałbym, że Pulsero rozwiązało jakiś poważny problem z erekcją. Takiego problemu nawet nie miałem. Kiedy byłem niewyspany, przeciążony lub wieczorem wypiłem więcej alkoholu, kapsułki tego w żaden sposób nie zneutralizowały. Uważam, że ważne jest, aby to powiedzieć wprost. Raczej postrzegałem je jako drobną pomoc w czasie, gdy jednocześnie zacząłem chodzić spać wcześniej i dwa razy w tygodniu znów ćwiczyłem.
Miło było dla mnie, że nie miałem kołatania serca ani nerwowości. Po żeń-szeniu trochę się tego obawiałem, ponieważ na kawę reaguję wrażliwie. Raz jednak po kapsułce pojawił się suchy smak w ustach i dwa razy lekkie pieczenie w przełyku. Nie potrafię z pewnością powiedzieć, że to spowodował właśnie ten suplement, ale podczas stosowania to się pojawiło.
- na pusty żołądek mi nie odpowiadało;
- efekt był powolny i łatwo go przeoczyć;
- dziesięć kapsułek w opakowaniu to za mało na rzetelną ocenę;
- ziołowy zapach po otwarciu blistra mi przeszkadzał.
Nie spodziewałem się zmiany sylwetki, znaczącej poprawy wydajności w sporcie ani trwałej lepszej nastroju, i nic z tego się nie wydarzyło. Poranne wstawanie wciąż było trudne, gdy szedłem późno spać. Pulsero nie poprawiło mojej koncentracji w pracy i nie usunęło stresu. Kto oczekuje od niego rozwiązania zmęczenia, napięcia w związku lub problemu zdrowotnego, najprawdopodobniej będzie rozczarowany.
Uważałbym je za odpowiednie dla dorosłego mężczyzny, który jest zdrowy, chce dyskretnie wspierać libido i jest gotów poświęcić temu kilka tygodni. Ma to sens głównie dla kogoś, kto jednocześnie dostosuje swój codzienny rytm. Kapsułki same w sobie nie uratują długich wieczorów, minimalnej aktywności ani nieregularnego jedzenia.
Unikałbym go w przypadku alergii na którykolwiek składnik oraz wtedy, gdy ktoś ma problemy z ciśnieniem, sercem, wątrobą lub regularnie przyjmuje leki. W przypadku nowych lub długotrwałych problemów z erekcją nie eksperymentowałbym tylko z suplementem diety i wolałbym szukać przyczyny z lekarzem. Takie problemy mogą mieć wiele powodów, których kapsułki nie rozwiążą.
Kupiłbym Pulsero ponownie tylko w podobnym okresie, gdy czułbym spadek chęci i jednocześnie wiedział, że uda mi się poprawić sen i rytm. Nie spodziewałbym się od niego więcej, niż mi realnie dało. Za mnie Pulsero to łagodna i stopniowa pomoc w intymnej witalności, nie zastępstwo za odpoczynek ani rozwiązanie poważniejszych problemów.