Wypróbowałem Lovense Exomoon, ponieważ chciałem dyskretnego zewnętrznego wibratora do skoncentrowanej stymulacji łechtaczki, z możliwością sterowania aplikacją, gdy mój partner był z dala. Szukałem również głębszych wibracji bez ostrego, odrętwiającego brzęczenia, które miałem z mniejszych zabawek.
To kompaktowa zabawka w kształcie szminki z czarnym korpusem i ukośnym czerwonym silikonowym końcówką. Używałem jej zewnętrznie przez 15 do 30 minut na raz, około trzech wieczorów w tygodniu, przez sześć tygodni. Nie ma dawki w sensie medycznym, więc zacząłem od trzech wbudowanych stałych prędkości i używałem aplikacji tylko wtedy, gdy chciałem większej kontroli.
Jak to działało w praktyce
Pierwsza sesja dotyczyła głównie nauki kształtu. Końcówka wyglądała na małą, ale dawała mi dokładniejszy nacisk, niż się spodziewałem. Na najniższym stałym ustawieniu poczułem wibrację od razu, a była to niska, rozprzestrzeniająca się wibracja, a nie ostry wstrząs. To bardziej mi odpowiadało niż brzęczące uczucie, które zazwyczaj mi się nie podoba.
Pod koniec pierwszego tygodnia nauczyłem się, że umiejscowienie ma większe znaczenie niż surowa moc. Mała zmiana w ukośnej końcówce znacznie zmieniała odczucie. Przytrzymując ją płasko, czułem szerokie i kojące wibracje. Używana na krawędzi końcówki, stawała się bardziej bezpośrednia i intensywna. Nie potrzebowałem najwyższego ustawienia za każdym razem.
W trzecim tygodniu stała się zabawką, po którą sięgałem, gdy chciałem czegoś nieskomplikowanego. Silnik wydawał się mocny jak na swoje rozmiary, a wibracja zdawała się przechodzić przez miękką końcówkę, zamiast utknąć na powierzchni. Moim zwykłym problemem z kompaktowymi wibratorami jest mrowienie, które mogą pozostawić. Exomoon nadal sprawiał, że czułem się trochę wrażliwy po dłuższej sesji na wysokim ustawieniu, ale nie pozostawiał mnie z tym odrętwiałym uczuciem tak szybko.
Kontrola, użycie aplikacji i ładowanie
Wbudowane sterowanie obejmowało podstawy. Były trzy stałe poziomy i cztery wzory, co wystarczało na szybką sesję. Uważałem, że tryby pulsacyjne były bardziej rozpraszające niż przyjemne same w sobie, więc wracałem do stałej wibracji. Aplikacja była dla mnie bardziej interesująca. Stworzyłem jeden wolny wzór fali, który stopniowo narastał, i okazał się bardziej użyteczny niż wstępnie ustawione wzory.
Łączenie z moim telefonem zazwyczaj było proste. Raz nie chciał się ponownie połączyć, dopóki nie wyłączyłem i włączyłem Bluetooth. Zajęło to mniej niż minutę, ale było to małe zakłócenie, które może zabić nastrój, gdy już się ustalisz. Zdalne sterowanie działało dobrze w moim doświadczeniu, a mój partner mógł zmieniać intensywność z daleka. Podobało mi się, że mogłem wysłać szybki sygnał zamiast próbować wyjaśnić dokładne ustawienie.
Nie używałem funkcji synchronizacji z muzyką zbyt często. Reagował na dźwięk, ale wolałem samodzielnie wybierać rytm, zamiast pozwalać piosence decydować o tym. Pełne ładowanie zajmowało około dwóch godzin, a ja miałem blisko trzech godzin użytkowania, zanim bateria wymagała doładowania. Magnetyczny kabel do ładowania był wygodny, chociaż musiałem sprawdzić, czy kliknął na miejscu, ponieważ mógł siedzieć trochę niecentrycznie.
Co mi się podobało, a co mnie irytowało
Pokrywka miała znaczenie dla mojego komfortu w przechowywaniu. Wyglądała na wystarczająco kosmetyczny przedmiot, aby nie wyróżniać się w torbie na kosmetyki. Silikonowa końcówka zbierała kłaczki, jeśli zostawiłem ją bez pokrywki na kilka minut, co było nieco irytujące, ale szybkie spłukanie to naprawiło.
Była dość cicha pod pościelą. Na twardym blacie w łazience brzęczenie było bardziej oczywiste, więc położyłem złożony ręcznik pod nią podczas ładowania i testowania ustawień. Czyszczenie było łatwe, ponieważ jest wodoodporna do standardu IPX7, a ja spłukiwałem ją pod ciepłą wodą po każdym użyciu. Szew wokół silikonowej końcówki wymagał trochę uwagi, ale nie było głębokich rowków ani niewygodnych krawędzi.
- Pokrywka była przydatna, ale łatwo ją zgubić.
- Najwyższe ustawienie mogło być zbyt skoncentrowane, jeśli pozostałem w jednym miejscu.
- Aplikacja miała wiele opcji, ale nie zawsze chciałem odblokowywać telefon dla podstawowej regulacji.
- Smukły kształt był świetny do przechowywania, ale dawał mi mniej do trzymania niż większy wibrator.
Nie rozwiązała też wszystkiego. Jeśli byłem zmęczony, rozproszony lub po prostu nie w nastroju, mocniejsze wibracje tego nie zmieniały. To był narzędzie, a nie skrót do pożądania. Nie zastąpiło też wolniejszego narastania, którego czasami potrzebowałem.
Dla kogo uważam, że jest odpowiednia
Poleciłbym Lovense Exomoon komuś, kto lubi bezpośrednią stymulację zewnętrzną, chce małej zabawki, którą łatwo przechować lub podróżować, i podoba mu się pomysł sterowania aplikacją lub partnerem. Odpowiada osobom, które wolą niską, dudniącą wibrację od wysokiego brzęczenia. Pominąłbym ją, jeśli chciałbym użycia wewnętrznego, szerokiej główki w kształcie różdżki lub zabawki, która działałaby całkowicie bez telefonu.
Gdybym wybierał tylko na podstawie własnych doświadczeń, powiedziałbym również, że jest lepsza dla kogoś, kto czuje się komfortowo w dostosowywaniu umiejscowienia i nacisku. Ukośna końcówka ma duże znaczenie. Jeśli chcesz jednego stałego odczucia od początku do końca, to prawdopodobnie nie jest to najbardziej wybaczająca opcja.
Dla mnie Lovense Exomoon działał najlepiej, gdy używałem ukośnej końcówki powoli i trzymałem aplikację na sesje, w których chciałem dodatkowej kontroli. Kupiłbym ją ponownie, ponieważ była mała, mocna, łatwa do czyszczenia i wystarczająco elastyczna zarówno do szybkich sesji solo, jak i zdalnej zabawy. Nie uznałem jej za idealną i nie nazwałbym jej niezbędną, ale uznałem ją za naprawdę użyteczną. Jeśli chcesz dyskretnego zewnętrznego wibratora z mocnymi dudniącymi wibracjami, myślę, że warto spróbować.