Deparax to naturalny suplement diety w postaci kropli, który próbowałem z powodu długotrwałego wzdęcia, ciężkości po jedzeniu i uczucia, że moje trawienie działa tylko w połowie. Chciałem przede wszystkim, aby wieczorem brzuch przestał zachowywać się jak balon.
Brałem go codziennie rano i wieczorem, zawsze przed jedzeniem, i wytrzymałem przy tym przynajmniej trzydzieści dni. Butelka była z ciemnego szkła, a pierwsze dni irytowało mnie zakraplacz, bo raz wypuszczał tylko małe krople, a innym razem prawie strumień. W końcu zacząłem krople wkraplać do łyżeczki, a potem do szklanki z wodą. Smak był dla mnie dość ziołowy i gorzki. Kiedy spróbowałem dodać to do ciepłej wody, było jeszcze gorzej, więc pozostałem przy zimnej.
W pierwszym tygodniu prawie nic nie czułem. To było trochę frustrujące, ale przy tego typu suplemencie w końcu się z tym liczyłem. Wzdęcia wieczorem trwały, a po cięższych posiłkach wciąż miałem ucisk w górnej części brzucha. W drugim tygodniu zauważyłem, że stolec był regularniejszy, chociaż nie zmieniałem diety. Nie było to żadne wielkie dramat. Raczej przestałem czuć się zablokowany. W okolicach trzeciego tygodnia przyszło to, z powodu czego to kupowałem: mniej gazów i mniej wieczornego wzdęcia, zwłaszcza po chlebie i daniach z sosem.
Zmiana nie była stała. Jeden dzień był lepszy, inny słabszy. Kiedy przypomniałem sobie, że pominąłem wieczorną dawkę, miało to sens. To był dla mnie praktyczny problem. Nie jestem typem, który ma w głowie budzik na suplementy, a kiedy byłem poza domem, butelkę wolałem zostawiać w domu, bo wydawało mi się to niepraktyczne nosić ją w torbie. Weekendy u rodziców były więc słabsze.
Na opakowaniu wspomniano o wsparciu normalnej funkcji żołądka i wątroby, a ja zauważyłem też jedną drobnostkę. Po ciężkim posiłku nie miałem takiego ciężkiego uczucia pod prawym żebrem jak wcześniej. To jest subiektywne, ale dla mnie to było przyjemne. Jeśli chodzi o „oczyszczenie” trawienia, postrzegałem to raczej jako spokojniejszy brzuch i mniej skurczowe uczucie wieczorem, nie jako coś dramatycznego.
Nie chcę tego malować na różowo, bo ma to też swoje minusy.
- Smak był gorzki i ziołowy, czasami zostawał mi w ustach nawet po wodzie.
- W pierwszych dniach miałem lekkie „oczyszczenie” i więcej wizyt w toalecie, nie biegunkę.
- Zakraplacz dozował nieprecyzyjnie, dopóki nie znalazłem własnego sposobu.
- Na pusty żołądek czasami powodował lekkie drapanie w żołądku.
Nie rozwiązał mi wszystkiego. Zgaga po tłustym późnym posiłku pozostała taka sama, a w stresowym tygodniu brzuch dał o sobie znać mimo kropli. Dla mnie więc nie był to tarcza przeciwko wszystkiemu, raczej wsparcie, gdy jadłem rozsądniej i nie pomijałem dawek.
Moim zdaniem Deparax nadaje się bardziej dla osób, które zmagają się z wzdęciami, nieprzyjemnymi uczuciami w brzuchu i nieregularnością i chcą spróbować naturalnej formy kropli. Może odpowiadać także tym, którzy nie lubią kapsułek. Ja bym go natomiast unikał, jeśli ktoś oczekuje szybkiego rezultatu w ciągu dwóch dni lub jest wrażliwy na gorzkie zioła i łatwo mu jest niedobrze. W przypadku poważnych lub nowych problemów trawiennych nie czekałbym na suplement i zająłbym się przyczyną u lekarza.
Po całej kuracji czułem się w brzuchu lżej, a wieczorne wzdęcia zmniejszyły się do poziomu, z którym dało się żyć bez rozpasywania spodni. To nie był cud. To był postęp. Kupiłbym Deparax ponownie, ale tylko jako miesięczne wsparcie, nie jako coś do stałego używania. Pomógł mi głównie z wzdęciami i regularnością, ale trzeba liczyć się z gorzkim smakiem i tym, że wyniki przychodzą powoli.