Wypróbowałem Coralift, ponieważ przez miesiące miałem odwodnioną skórę i wyraźne linie wokół ust i na czole. Szukałem czegoś łatwego w użyciu, bez zmiany całej mojej rutyny, i chciałem zauważyć, że skóra jest gładsza i mniej matowa.
Coralift dotarł do mnie w tubce o pojemności 80 mililitrów, z napisem “CORALIFT CREAM” na opakowaniu. Traktowałem go jak kosmetyk przeciwstarzeniowy, a nie jak lek. Zauważyłem, że formuła opiera się na kolagenie, kwasie hialuronowym, ekstrakcie z zielonego kawioru, ekstrakcie z fucusa, oleju makadamia, oleju z pestek winogron i oleju kokosowym, więc moje oczekiwania były dość proste: nawilżenie i długotrwałe odżywienie.
Jak go używałem
Używałem go jako kremu na dzień i na noc przez sześć długich tygodni. Rano myłem twarz, dokładnie osuszałem skórę i nakładałem małą orzechową porcję na twarz i inną mini na szyję. Wieczorem powtarzałem, chociaż w mniejszej ilości, ponieważ jeśli przesadziłem, budziłem się z lekko błyszczącą strefą T.
Tekstura wydawała mi się lekka i łatwa do rozprowadzenia. Nie znikała w dziesięć sekund, ale wchłaniała się dość szybko i po mniej więcej minucie była dla mnie komfortowa. Jednym z detali, które mnie trochę denerwowały, była tubka: czasami wydobywała więcej produktu, niż chciałem, jeśli mocno naciskałem, więc skończyłem przechowywać ją w pozycji pionowej i delikatnie naciskać od dołu.
Nie mieszałem jej z wieloma aktywnymi składnikami, ponieważ chciałem zobaczyć, co zrobi sama. Kiedyś nałożyłem na nią filtr przeciwsłoneczny i, jeśli poczekałem kilka minut, nie robiła grudek. Z makijażem tuż po, czasami zdarzało mi się, że osypywała się na brodzie, więc nauczyłem się pozwalać jej się wchłonąć.
Co naprawdę zauważyłem
W pierwszym tygodniu nie zauważyłem spektakularnej zmiany. Tak, zauważyłem nawilżenie od razu, a także uczucie bardziej „wypełnionej” skóry w dotyku. Linie wciąż były, ale powierzchnia wydawała się nieco gładsza.
W drugiem tygodniu zacząłem zauważać mniej napięcia. Zwykle mam obszary, które się łuszczą wokół nosa, gdy jest zimno lub gdy mało śpię, a z Coralift to łuszczenie znacznie się zmniejszyło. To już wydawało mi się mocnym punktem, ponieważ nie był to efekt jednego popołudnia.
Między trzecim a czwartym tygodniem zauważyłem najjaśniejszą zmianę w ogólnym wyglądzie. Nie zlikwidował głębokich zmarszczek, ale wygładził mi drobne linie mimiczne, szczególnie na czole, gdy byłem zrelaksowany. Zauważyłem również, że skóra była bardziej jednolita i mniej matowa. Żaden plama nie zniknęła, ale twarz wyglądała na mniej zmęczoną.
W piątym i szóstym tygodniu to, co najbardziej się utrzymało, to nawilżenie i elastyczność. Gdy delikatnie szczypałem skórę na kości policzkowej, czułem ją bardziej elastyczną. Obszar wokół ust poprawił się nieco, chociaż nie tak, jak chciałem. Te linie są ze mną od lat i nie spodziewałem się, że krem je całkowicie usunie.
Co mi się najmniej podobało
Nie miałem silnej reakcji, ale też nie było idealnie. Zanotowałem to tak:
- Przez dwie noce lekko piekło mnie w skrzydełkach nosa, z lekkim swędzeniem, które trwało około pięciu minut.
- Jeśli używałem zbyt dużej ilości, zostawiał mi nieco ciężką powłokę.
- Latem, rano, wydawał mi się nieco gęsty, jeśli miałem się pocić.
- Nie zmniejszył worków pod oczami.
Dał mi też dziwne wrażenie, że opakowanie było w języku angielskim, chociaż to było bardziej moje wrażenie niż coś, co wpływało na skórę.
Dla kogo się nadaje
Widzę go bardziej dla kogoś, kto chce długotrwałego nawilżenia, większego komfortu i lekkiego wygładzenia drobnych linii przy ciągłym użyciu. Jeśli masz skórę normalną do suchej, lub jeśli zauważasz, że twarz jest matowa i chcesz prostego kremu na dzień i noc, ma to sens.
Unikałbym go, jeśli masz bardzo tłustą skórę i przeszkadzają ci tekstury, które zostawiają minimalną powłokę. Nie widzę go też jako rozwiązania dla plam, trądziku czy różowaty. A jeśli twoja skóra jest bardzo reaktywna, byłbym ostrożny, ponieważ to punktowe pieczenie jasno pokazało mi, że w dni, gdy bariera jest uszkodzona, może być uciążliwe.
Nie mam sposobu, aby wiedzieć, czy jest oceniany lub zatwierdzony przez Hiszpańską Agencję Leków i Produktów Zdrowotnych, a ja traktowałem go jako to, czym dla mnie jest: kosmetyk.
Jeśli pytasz, czy kupiłbym go ponownie, moja odpowiedź brzmi tak, ale z konkretnym oczekiwaniem. Kupiłbym go ponownie, jeśli chciałbym utrzymać skórę w komfortowym stanie, dobrze nawilżoną i z gładszym wyglądem bez komplikacji. Nie kupiłbym go, oczekując, że zlikwiduje głębokie zmarszczki. W moim przypadku Coralift poprawił mi teksturę i nawilżenie w trzy lub cztery tygodnie, i to już wydawało mi się wystarczające, aby dalej go używać.