Rhino-Correct był dla mnie małym korektorem nosa z miękkiego plastiku z regulowanymi silikonowymi poduszkami. Wypróbowałem go, ponieważ drobna nierówność na grzbiecie nosa i nieco szeroki czubek przeszkadzały mi na zdjęciach. Chciałem przede wszystkim uzyskać subtelniejszy, bardziej równomierny kształt bez interwencji.
Noszę go od sześciu tygodni każdego wieczoru przez 15 minut, zazwyczaj po umyciu twarzy. Nie było klasycznej dawki, więc ten codzienny czas stał się moją stałą rutyną. Pierwsze dni wymagały cierpliwości. Poduszki można było obracać i przesuwać, ale rzadko od razu dobrze leżały. Raz prawie zasnąłem z nim na kanapie i na szczęście zdążyłem zauważyć nacisk.
Na początku zauważyłem, jak wrażliwe było ustawienie. Jeśli poduszki były zbyt szeroko, korektor lekko zsuwał się w dół podczas mówienia. Jeśli były zbyt ciasne, uciskały skrzydełka nosa. Po około tygodniu znalazłem lepsze ustawienie: raczej na środku, nie za mocno, i zawsze przed lustrem, a nie na wyczucie. To było dla mnie ważne, ponieważ krzywe siedzenie wyglądało od razu dziwnie.
W pierwszym tygodniu praktycznie nie zauważyłem żadnych zmian wizualnych. Po zdjęciu korektora nos czasami wydawał się nieco węższy, ale ten efekt utrzymywał się najwyżej przez pół godziny. Przez dwa wieczory miałem małe odciski po bokach. Nie były bolesne, raczej różowe, i znikały po chwili. Zauważyłem też lekkie swędzenie w miejscach kontaktu, szczególnie gdy nosiłem go dłużej.
Od drugiego tygodnia lepiej przyzwyczaiłem się do uczucia noszenia. Kiedy miałem go ustawionego wystarczająco luźno, Rhino-Correct nie blokował mojego oddechu. Przy pierwszej ciasniejszej próbie oddychanie przez nos wydawało się jednak ograniczone, więc natychmiast go przestawiłem. Większy nacisk nie przyniósł mi lepszego efektu. To była prawie najważniejsza lekcja z testu.
W trzecim tygodniu miałem wrażenie, że czubek na moich porannych zdjęciach wyglądał nieco spokojniej. Pozostałem ostrożny, ponieważ światło, kąt i wyraz twarzy mogą wiele zmienić. W lustrze nie widziałem trwałej zmiany. Mała nierówność, która na początku mi przeszkadzała, pozostała dokładnie tam. Rhino-Correct ani jej nie wygładził, ani nie wyprostował nosa.
Najbardziej zauważyłem krótkotrwały, schludniejszy wygląd bezpośrednio po użyciu. Czubek wydawał się przez chwilę nieco bardziej zwarty, prawie jak po delikatnym nacisku palcami. To było miłe na zdjęcie lub krótki moment przed lustrem. Na co dzień efekt był dla mnie zbyt krótki.
Co mi przeszkadzało
- Silikonowe poduszki szybko zbierały sebum i musiały być często czyszczone.
- Musiałem za każdym razem kontrolować dopasowanie, ponieważ krzywe osadzenie od razu rzucało się w oczy.
- Przy dłuższym użytkowaniu miałem lekkie czerwone plamy w miejscach kontaktu.
- Po sześciu tygodniach nie zauważyłem trwałej zmiany kształtu.
Poleciłbym Rhino-Correct raczej osobom, które są ciekawe nieinwazyjnego, tymczasowego efektu optycznego i mogą żyć z małą codzienną rutyną. Kto chce, aby jego nos na zdjęciach wydawał się czasami nieco węższy lub bardziej symetryczny, może go wypróbować, o ile oczekiwania pozostaną małe. Dla wrażliwej skóry byłbym ostrożny. U mnie nacisk czasami pozostawiał czerwone plamy. W przypadku bólu, podrażnionej skóry, problemów z oddychaniem przez nos lub chęci uzyskania prawdziwej trwałej korekty, pominąłbym go i zasięgnąłbym opinii medycznej.
Zauważyłem również, że nie należy traktować urządzenia jako zamiennika leczenia. Nie zmienia trwale kości ani chrząstki. W przypadku silniejszych asymetrii, wcześniejszych urazów lub problemów z oddychaniem taki korektor z plastiku nie jest dla mnie rozwiązaniem. Jeśli ktoś interesuje się zabiegami medycznymi, polecałbym skorzystać z rzetelnej porady i zatwierdzonych terapii.
Czy kupiłbym Rhino-Correct ponownie? Nie dla trwałej zmiany, ponieważ nie zauważyłem żadnej u siebie. Użyłbym go ponownie tylko wtedy, gdy chciałbym uzyskać mały, tymczasowy efekt przed zdjęciami i moja skóra akurat nie byłaby podrażniona. Dla mnie było to nieszkodliwe, ale nieco kłopotliwe doświadczenie z krótkim efektem optycznym i bez trwałej korekty nosa.