Lovense Ferri to noszony zewnętrzny wibrator, który przylega do warg sromowych wewnątrz bielizny i wykorzystuje magnetyczne mocowanie na zewnątrz materiału. Wypróbowałam go, ponieważ chciałam stymulacji bez użycia rąk podczas czasu dla siebie oraz opcji kontroli przez partnera. Najbardziej zależało mi na stałym wibracjach łechtaczki bez konieczności trzymania zabawki w miejscu.
Używałam Ferri przez sześć tygodni, zazwyczaj dwa lub trzy razy w tygodniu. Moja rutyna była prosta: ładowałam go po kilku użyciach, sparowałam z telefonem i zaczynałam na niskim ustawieniu przez około pięć minut, zanim zwiększyłam moc. Większość sesji trwała około 20 do 40 minut w domu. Dwa razy nosiłam go na zewnątrz przez krótki czas na niskim ustawieniu, ale nie traktowałam go jak coś, o czym mogłabym zapomnieć.
Dopasowanie miało ogromne znaczenie
Pierwszy tydzień to głównie próby i błędy. Magnes trzymał mocno, ale nie potrafił dokładnie określić, gdzie znajduje się moja łechtaczka, więc często musiałam przesuwać zabawkę o kilka milimetrów, aż znalazła się w odpowiednim miejscu. Ta część wymagała więcej cierpliwości, niż się spodziewałam. Do trzeciego tygodnia nauczyłam się, która bielizna działa najlepiej i jak wysoko lub nisko ją umieścić. Dopasowane bawełniane majtki zapewniały mi najbardziej konsekwentny kontakt. Luźna bielizna była praktycznie stratą czasu, ponieważ zabawka przesuwała się, gdy chodziłam.
Gdy już odpowiednio ustawiłam zabawkę, wibracje były głębsze, niż się spodziewałam po czymś tak małym. Na niższych ustawieniach czułam ciepłe, drgające uczucie, które dobrze działało na powolne budowanie podniecenia. Średni zakres był tym, w którym spędzałam najwięcej czasu. Miał wystarczającą moc, aby pozostać interesującym, nie stając się przytłaczająco intensywnym.
Silniejsze ustawienia były dla mnie mieszane. Były mocne, ale wibracje stawały się bardziej brzęczące na najwyższych poziomach. Po około 15 minutach na pełnej mocy zauważyłam lekko mrowiące, nadmiernie stymulowane uczucie, które sprawiło, że chciałam je zmniejszyć. Nie było to bolesne. Było to tylko wystarczająco irytujące, aby miało znaczenie.
Co mi się podobało, a co mnie irytowało
Aplikacja była częścią, której używałam więcej, niż się spodziewałam. Podobało mi się, że mogłam wprowadzać małe zmiany w intensywności, zamiast skakać między kilkoma stałymi poziomami. Stworzyłam jeden prosty wzór z stopniowym wzrostem i krótką przerwą, a następnie go zapisałam, ponieważ ciągle do niego wracałam. Tryb muzyczny bawił mnie przez około dziesięć minut, ale był zbyt nieprzewidywalny jak na mój gust. Wolałam coś, co mogłam przewidzieć.
Połączenie było stabilne w moim mieszkaniu. Zabawka nigdy nie przerywała sesji, co miało znaczenie, ponieważ sięganie do bielizny, aby ją zrestartować, zabiłoby nastrój. Próbowałam również zdalnej kontroli z moim partnerem z innej lokalizacji. Działało to płynnie, gdy oboje to skonfigurowaliśmy, chociaż było to wciąż mniej spontaniczne, niż brzmi pomysł.
Cisza była przyzwoita, nie magiczna. Pod kołdrą lub przy normalnym hałasie w moim otoczeniu nie mogłam go usłyszeć na niższych i średnich poziomach. W cichym pomieszczeniu wyższe ustawienia wydawały miękki, ale zauważalny szum. Nosiłabym go na zewnątrz na niskim ustawieniu, ale nie używałabym najsilniejszego ustawienia w cichej kawiarni, kinie czy biurze.
Kilka rzeczy mnie irytowało:
- Magnetyczny klips był mocny, ale zabawka mogła wciąż przesuwać się z idealnego miejsca, gdy wchodziłam po schodach lub siadałam szybko.
- Wyraźny brzeg, który zapewniał skoncentrowaną stymulację, mógł wydawać się zbyt bezpośredni, jeśli byłam już wrażliwa.
- Rozdzielenie klipsa przez grubsze majtki wymagało dwóch rąk i trochę majstrowania.
- Połączenie ładowania zasługiwało na szybkie sprawdzenie, ponieważ raz myślałam, że się ładował, gdy nie był całkowicie podłączony.
Żywotność baterii odpowiadała mojej rutynie. Uzyskałam kilka sesji z jednego ładowania i nigdy nie rozładował się podczas użycia. Trzymałam kabel do ładowania w tej samej szufladzie, ponieważ łatwo było go zgubić.
Ferri nie zastąpił mi bardziej bezpośredniej zabawki. Był lepszy do drażnienia, opóźniania i długiego budowania napięcia. Mogłam osiągnąć orgazm, gdy pozycja była dokładna, ale był mniej niezawodny niż używanie czegoś, co mogłam przycisnąć dokładnie tam, gdzie chciałam. Zewnętrzny kształt oznaczał również, że nie robił nic dla kogoś, kto pragnie stymulacji wewnętrznej lub pełniejszego uczucia.
Poleciłabym go komuś, kto lubi stymulację łechtaczki, lubi kontrolę przez aplikację i nie ma nic przeciwko spędzeniu kilku sesji na nauce najlepszego umiejscowienia. Najbardziej odpowiadał mi, gdy chciałam mieć wolne ręce lub chciałam, aby partner kontrolował tempo. Myślę, że byłby słabym wyborem dla kogoś, kto nie lubi ucisku od bielizny, chce całkowitej ciszy, nie interesuje się używaniem aplikacji na telefonie lub oczekuje, że sam magnes utrzyma stymulację idealnie wyrównaną podczas poruszania się.
Kupiłabym Lovense Ferri ponownie, ponieważ skoncentrowana wibracja, bezpieczny klips i kontrola przez aplikację działały dobrze, gdy przestałam oczekiwać natychmiastowej doskonałości. Moje szczere zdanie jest takie, że to mocny noszony wibrator do powolnej stymulacji zewnętrznej, ale dopasowanie decyduje, czy czujesz się wspaniale, czy tylko rozpraszająco. Jeśli ktoś jest niezdecydowany, powiedziałabym, że koncepcja jest dobra, ale cierpliwość ma znaczenie. Tak samo jak wybór bielizny.
Ostatnia rzecz: jeśli jesteś bardzo wrażliwy lub już wiesz, że brzęczące wysokie ustawienia ci przeszkadzają, byłabym ostrożna. To był główny powód, dla którego nie trzymałam go na pełnej mocy przez długi czas. Najlepiej działał dla mnie jako kontrolowana, stopniowa zabawka, a nie brutalna.